Asereje (ver. 1)
dla telefonu Nokia
Kod: PT752929NUV
Aby otrzymać polifoniczne dzwonki Asereje (ver. 1) - Las Ketchup wyślij sms o treści PT752929NUV pod numer 7428
Aby wysłać do znajomego: Wyślij sms o treści +48xxxxxxxxx:PT752929NUV na numer 7428
Cena SMSa wynosi 4 pln (4.88 pln z VAT).

Usługa polifoniczne dzwonki dostępna na telefony Nokia: N95, N93, N92, N91, N90, N80, N76, N75, N73, N72, N71, N70, N-Gage, E90, E70, E65, E62, E61, E60, E50, 9500, 9300, 8801, 8800, 8600 Luna, 7710, 7700, 7650, 7610, 7600, 7500 Prism, 7390, 7380, 7373, 7370, 7360, 7280, 7270, 7260, 7250i, 7250, 7210, 7200, 6822, 6820, 6810, 6800, 6681, 6680, 6670, 6650, 6630, 6620, 6610i, 6610, 6600, 6500 Slide, 6500 Classic, 6300, 6290, 6288, 6280, 6270, 6267, 6260, 6234, 6233, 6230i, 6230, 6220, 6170, 6151, 6136, 6133, 6131, 6125, 6120 Classic, 6111, 6110 Navigator, 6108, 6103, 6102, 6101, 6100, 6086, 6085, 6080, 6070, 6060, 6030, 6021, 6020, 6010, 5700, 5500, 5300, 5200, 5140, 5100, 5070, 3660, 3650, 3530, 3510i, 3510, 3500 Classic, 3310 Classic, 3300, 3250, 3230, 3220, 3200, 3120, 3110 Classic, 3109 Classic, 3108, 3100, 2760, 2650, 2630, 2626, 2610,
Powered by Wapster.pl Reklamacje: wapster@wapster.pl | Aby skorzystać z tej usługi musisz mieć skonfigurowany telefon do połączeń z WAP.
Wierszyk...
Inge Bartsch, aktorka, po przewrocie zaginiona wśród tajemniczych okoliczności Oto słowo o Inge Bartsch, w całej prostocie, dla potomności. Ona była ruda, ale niezupełnie - pewien połysk na włosach grasował - żyła z Finkiem. Fink był reżyser. Przez snobizm komunizował (są tacy też - na Mazowieckiej). A Inge? Inge miała w sobie jakiś smak niemiecki, ten akcent w słowie "Mond" - księżyc...der Mond, im Monde... A Fink był dureń i blondyn. Historia prosta: własnie przyjechałem z Polski Berlin...Berliiin...deszcz... Fryderyk z żelaza jak niestrawność serce mi gniótł... Nuda - i nagle cud! Teatrzyk! Maleńkie serce w podziemiach! Idzie piosenka: autor: Kurt Tucholsky. Widzę: Inge siedzi przy fortepianie, śpiewa i gra; ach, jakaż musi być śliczna, gdy wstanie! Wstała. Piersi miała małe, doskonałe i - wybaczcie mi państwo - brzuch tak się cudownie pod suknią rysował, że zacząłem bić brawo i wrzeszczeć: - Niech żyje brzuch! Aż pewien Anglik mruknął: - He's gone mad. - On zwariował. Przeszło lato, jesień i zima, I jeszcze wiosna, i jeszcze jakieś lato, i znowu jesień w mgłach jak w dymach. (Jesieni jestem amator) Aż tu nagle pewnego dnia zamach stanu. Coup d'etat. Zamach stanu nb. miał w sobie coś z gwiazdy betlejemskiej, za którą ciągnęło 3.000.000 magików. I wszystko stało się jak na scenie: siedziałem z Ingą w Tiergartenie, a jesień w Berlinie, w Tiergartenie, to są, proszę państwa, takie struny... Z drzew mgłą kurzyło, wiatr niski jak bas - i nagle Inge: - Wiffen Sie waf? (Ona miała coś takiego w głosie czy w zębach.) Wissen Sie was? Życie mi się znudziło. - Hm... Spojrzałem na nią, papierosa ćmiąc - nie jestem Wyspiański, ale bądź co bądź to powiedzenie mnie wzruszyło. Za późno: Rewolwer nie był większy od róży: Pik! I Inge rozpoczęła podróże w Au - dela, w metafizykę niemiecką. Jakiś grubas, co siedział przy piwie, nawet nie drgnął ani się zdziwił, bo takie pik! to się mogło zabić najwyżej dziecko. A potem miała jeszcze dłuższą rzęsę; trup pachniał jesienią, czarną kawą, grzybami i nonsensem. Bartsch Ingo! Szkoda! Twój talent to mogło być dużo szterlingów. Inge Bartsch!!! Wróciłem do hotelu. 40 fajek w jedną noc - pokój aż sczerniał od dymu... Nie, to nie można tak: to jest zbyt proste: nuda, tu trzeba, że się tak wyrażę, przyszpilić jakieś komentarze - że, czy ja wiem, że krwawa zbrodnia reżimu, że podejrzana o semityzm, że... marchew... w obozie... zgniłą... Będzie na 300 wierszy artykuł znakomity. (W Polsce zwany "kobyłą".) Powiedzmy, że to było na jesieni, dajmy na to trzy lata temu. No, i jeśli redaktor nie zmieni, pójdzie tak: "Nie wytrzymała w dusznych klamrach systemu Inge Bartsch, aktorka, po przewrocie zaginiona wśród tajemniczych okoliczności..." A na końcu może z Rilkego coś o miłości, o samotności, a tytuł prosty: Inge Bartsch. Szkoda. Ładna. Młoda. Plecy jak perski aksamit. I było w niej coś... kobiece, nieuchwytne, dalekie, coś, co trzeba chwytać pazurami. --